Szukaj
  • Alicja Stańska

Dziecko - jak to dumnie brzmi.

Aktualizacja: kwi 13


"Nie martw się, że dzieci nigdy cię nie słuchają. Martw się, że dzieci zawsze cię obserwują." Robert Fulghum.


Tak jak wspomniałam w ostatnim wpisie, blog będzie balansował pomiędzy psychologią kryminalną, rozwojem i psychologią dziecka, a zbrodniami i wiktymologią, ale...aby to wszystko połączyć musimy zacząć od początku, oczywiście od narodzin. I nie narodzin świata czy też teorii jego dotyczących, a jednostki. Precyzyjniej ujmując od naszych narodzin i praw jakie mamy jako dzieci.


Internet i biblioteki pełne są książek i opracowań o tematyce ogólnej. Ja jednak chciałabym, abyście troszkę bardziej przyjrzeli się tego co dotyczy Was, mnie, naszych najbliższych... no bo przecież oprócz historyka czy psychologa, nie sądzę byście czytali o dzieciństwie w czasach starożytnych. Tym tematem zajął się już między innymi Aries Philippe, którego książka zatytułowana "Historie dzieciństwa" opowiada o jakże brutalnych zachowaniach społeczeństwa wobec najmłodszych, zatem po co my mamy tu poruszać owe czasy. Jeżeli jednak chcecie zgłębić tą wiedzę dla samych siebie, to wiedzcie, iż ta pozycja jest dostępna za darmo na stronach jakże bogatego Internetu.


Dziecko - jak to dumnie brzmi. Oczywiście tytuł jest dość ironiczny. Bo jakże ważne jest dziecko dla nas samych wiemy tylko my. A jak ważne jest dla społeczeństwa i organów państwa?


Zacznę może od aktów prawnych, które dają prawa dzieciom do bycia, życia, jedzenia, nauki, myślenia. Długo myślałam czy wykazywać wszystkie światowe dokumenty czy tylko te obowiązujące w Polsce. Wreszcie doszłam do wniosku, iż zajmiemy sie tylko "naszym podwórkiem", bo najpierw musimy uporządkować swój "trawnik" zanim zwrócimy uwagę sąsiadowi. Ale żeby nie było - podam przykład sąsiada, jako możliwe rozwiazanie dzisiejszego dylematu.


Zatem, dzieci w Polsce mają prawa od 1989 roku. Tak, dokładnie, nie inaczej, zapewne jesteś jednym z tych Czytelników, którzy tych praw nie mieli będąc dzieckiem. Sama ich nie miałam, gdyż i ja urodziłam się przed 1989.

Oczywiście przedmiotem działalności ONZ była także Deklaracja Praw Dziecka z 1959 roku, jednakże nie była ona dokumentem wiążącym, gdyż zabrakło mechanizmu kontroli.


Co się zatem stało w 1989 roku? Dokładnie w 30-tą rocznicę uchwalenia Deklaracji Praw Dziecka, czyli 20 listopada 1989 roku, wszystkie państwa świata z wyjątkiem USA przyjęły prawnie wiążący dokument regulujący kwestię praw dziecka, czyli Konwencję o prawach dziecka. I uwaga - z inicjatywy Polski! Bo to właśnie nasz kraj w 1978 roku zaproponował Komisji Praw Człowieka ONZ jej uchwalenie. Żeby było mało - przedstawiła jego projekt. Organem zaś, który nadzoruje jej realizację przez państwa jest Komitet Praw Dziecka. A wiecie kiedy powstał w Polsce? Dokładnie w 1981 jako pierwsza tego typu organizacja e Europie Wschodniej.

Nie będę tu opisywać Wam artykułów, gdyż możecie zapoznać się z nimi dokładnie pod tym linkiem: http://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU19911200526/O/D19910526.pdf .


Ale czy o to mi chodziło w tym tekście? Nie do końca. To był tylko taki wstęp, byście mieli pogląd kiedy się to zaczęło. Temat, który mnie interesuje, i na który chciałabym skierować Waszą uwagę, to kwestia dzieci do lat 3. Dlaczego właśnie tych najmłodszych? Przecież prawa dziecka są dokładnie podane do 18 roku życia? Hmmmm niby tak, ale...


Siedzę sobie w domu. Mam wolny zawód. Raz pracuję nocami i dniami, a czasami nie robię nic przez miesiąc. Oczywiście obowiązki mam, gdyż jestem np pełnoetatową Mamą, ale nie muszę wstawać o 6 rano i szykować się do pracy.

Ta swoboda była moim świadomym wyborem, gdyż męczyłam się w "zakładach pracy", a do dość młodego wieku naliczyłam ich, aż 11 ;). Wynikiem mojej swobody w wyborze była także decyzja, iż nie oddaję swojej Córki do żłobka. Zawsze uważałam je za mało pozytywne - sama w nim byłam, mój brat też. Niby ich nie pamiętam, ale mój mózg zakodował sobie zapewne jakieś wspomnienia, których nie uruchamia, bo nie chce.


Wracając jednak do wczesnego dzieciństwa...zaraz moja Córka będzie miała 3 lata. Czy ktoś wiec co z nią robię? Czy ktoś wie jak ją karmię? Czy ktoś wie w jakich warunkach żyje moje Dziecko? Pisząc to mam szyderczy uśmiech, gdyż o zbrodniach na takich maluchach nie raz tu przeczytacie.

Jednakże z czego one wynikają? Właśnie z tej "wolności".

Oczywiście mamy ustawę o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3. I brutalnie powiem, że można sobie nią podetrzeć...

Bo co z tego, że ja ją znam? Co z tego, że ją przerobiłam? Co z tego, że ona jest. Dla Pani, która otwiera żłobek jest ona ważna, a kiedy stałaby się dla mnie ważna, dla Ciebie mój czytelniku? Dopiero wtedy, gdy zabiłbyś swoje dziecko lub stałaby mu się krzywda np. w placówce opiekuńczej. A tak?

Zapewne ktoś może podać przykład pielęgniarki środowiskowej. Szczerze, to dla mnie kpina. Pamietam mój stres zanim przyszła, spodziewałam się nalotów, niezapowiedzianych wizyt, a tu nagle. Przyszła Pani raz, zobaczyła ładny dom, czyste wnętrze, pyszna kawa, dziecko ładne ciuszki i powiedziała, że nie musi przychodzić. Szach mat! Jedna wizyta, jeden moment i wszystko co zrobi rodzic "widoczne" jest dla państwa prawie jak w średniowieczu. Czyli? Do czasu, gdy nie oddasz dziecka do placówki lub nie poskarży się na Ciebie sąsiad - Twoje dziecko jest w Twoich rękach. I proszę nie mówmy tu o kwestiach pediatry, który może coś zgłosić, gdyż dzieci z rodzin patologicznych często go nie widują, wiec i siniaki się zagoją.


Długo myślałam jak temu zaradzić. Postanowiłam zadzwonić do moich przyjaciółek z innych części tego świata. Dowiadywałam się jak wygląda u nich owa sytuacja. I z najciekawszym rozwiązaniem przyszła do mnie moja przyjaciółka jeszcze z czasów kiedy nie miałyśmy praw ;).

Moja przyjaciółka od dziecka, czyli Kasia. Kasia mieszka w Anglii i troszkę później niż ja urodziła swojego potomka. Zapytałam się jej czy ma kontrole? Czy w jakiś sposób państwo sprawdza czy życiu jej dziecka nie zagraża niebezpieczeństwo. I wtedy przesłała mi wszystkie informacje. Okazuje się, że w UK oprócz pielęgniarki środowiskowej, rodzice są wspierani (czytaj także kontrolowani ) przez tzw Health Visitors.

Program ten powstał w UK w 2011 roku i jest według mnie genialną inicjatywą, która na bardzo wczesnym etapie życia oprócz pomocy rodzinie może zapobiec tragedii i przemocy wobec dzieci.

Wizyty są dość częste: dziecko jest badane, sprawdzane są warunki mieszkaniowe, a oprócz rozmowy z rodzicami, dziecko zostaje z wykwalifikowanymi pielęgniarzami i sprawdzany jest jego rozwój zarówno ruchowy jak i umysłowy. Opieka jest zapewniona przez państwo i trwa - uwaga - aż do 5 roku życia. I nie ważne czy dziecko idzie do placówki czy nie. Owe wizyty zdrowotne są nie tylko po to, aby zachęcać do zdrowego stylu życia, ale przede wszystkim po to, aby wspomóc rozwój społeczny i emocjonalny. Wsparcie to obejmuje wszystko, od powszechnej pomocy po identyfikację bardziej intensywnego wsparcia. Jednym z powodów powstania programu jest częste rodzicielstwo wśród małoletnich oraz przekonanie, iż 80% rozwoju komórek mózgowych następuje przed ukończeniem trzeciego roku życia. Jeżeli chcecie dokładniej zapoznać sie z Health Visiting kliknijcie owy link: https://www.local.gov.uk/sites/default/files/documents/22.41%20Health%20Visitors%20Health%20Study_02.pdf.


Oczywiście program jest kosztem dla państwa. Czy jednak nie jest dobrym pomysłem na wczesne reagowanie i wykrywanie patologii?

Czy wiecie, że prawie 100% seryjnych morderców zaznała przemocy w okresie dzieciństwa? Jest taka dziedzina, którą zajmuje się kryminologia i do której wprowadzę Was już w ten piątek rozpoczynając cykl o dzieciach, które stały się krwawymi bestiami w życiu dorosłym.


Chętnie poznam Wasze opinie i doświadczenia.


Miłego dnia,


Alicja Stańska






105 wyświetlenia1 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie